To już koniec opowieści, plan się jednak nie ziści. Nie będziesz ze mną, choćbym w Twe drzwi kopnął. Je wyważyć dzisiaj chcę, te chwile nie cofną się. Wybrałaś inną drogę, już nic zrobić nie mogę. Jesteś z innym dzisiaj, jednym pocieszam się, że czasem napiszesz "hej!".
Odtrąciłaś, odepchnęłaś, szansy dać nie chciałaś. Na pożegnanie obiecałaś mi, że nic nie zepsuje tej przyjaźni, pomimo kilku pustych dni. Kilka ciepłych słów. Niby lepiej miałem znieść to, nie jak tchórz. Podobno nigdy nie zapomnisz tych kilku pięknych chwil. Gdyż byłem w każdej z nich, nawet gdy odległością było kilka mil, wszystko to rozwiało się jak mgła w myślach twych.
Teraz już wiem, że było kilka dni, gdy miłość okazywałaś mi. Ciągle wiarę mam, że to wszystko wróci Ci. Może kiedyś zatęsknisz, gdy coś przypomni Ci o mnie, czekającym na dzień, gdy w drzwiach ujrzy osoby Twej cień. Nie jestem Ciebie godny, trudno, wiem. Mam nadzieję małą, że zorientujesz się, przez co los parszywy ten już odmieni się. Gdyż ja nadal kocham Cię.
Szarą prawdę jednak znam, że miłości choćby gram, nie dasz już niestety mi, bo u boku jesteś z Nim!
Przygotuj na najgorsze się, prawda jak strzała przekłuje serce Twe. Dziś charakter gram czarny, dopadając Twej krtani, wynurzając się z otchłani.
Szukasz powietrza mocno tak, iż już sił Ci brak. Odetchnąć chcesz, lecz już nadszedł kres, władza w rękach Twych, już skończyła się.
Bliscy Twoi też rozeszli właśnie się. Wokół Ciebie nikt już nie biega, nie, nikt nie wesprze Cię, w trudnej chwili tej. Przez co mocniej duszę Cię.
Już w kapilarach Twych, krew traci tlen, bezcennym stając się. Wszystko to wygląda jak okropny sen, siność, bezdech, osłupienie widać w oczach Twych. Przerażenie na Twej twarzy ostro zaznacza się.
Mrok nastaje czarny, przytomność straciłeś, duszę swą oddałeś, życie zatraciłeś. Ten ogień piekielny rozżarzył właśnie się. Ciepło dorwało Cię, Amok ogarnął również Cię.
Już pożałowałeś, wszystko przemyślałeś. Jednak nic już nie cofnie się, rolę Kata mi zaoferowałeś, ofiarą jesteś Ty.
Taki to właśnie scenariusz czarny, jest Ci pisany. Jeśli od zaraz nie zmienisz się, skonasz w samotności. Tutaj nie ma litości. Nic nie zdarza dwa razy przecież się, więc lepiej zmień na lepsze czyny swe, nim ten koszmar zupełnie ziści się!
I need your arms to welcome me, take that sorrow away from here, make happy place for us, don't let anyone crush it down.
Stay with me in this wicked place, the clouds are darkening these days. Don't let me down, don't let me down.
Take a look above, the mist's movin' on. Don't let me cry, don't let me die.
After the storm the sunrise is on. We must be trusting, and even the days will be changed forever, we should to remember: "nothing is on without reason, and sunrise is on after the storm, 'cause what don't kill you, make you more strong!"
The Cold is everywhere. Landmine exploded. I'm like a bird in the cage. Trapped under the darkening sky! Stay and thinking of, what's done and what to do. When suddenly the clock begins to beat the midnight!
Frozen chill along my back!
Looking at the sea of nightmares. Monster wave's coming here, flooding my place. Mr.Death on his boat with horse. Mr.Death came for me. wants my soul. wants my mind. wants me dead!
I'm turning back. Looking for the help. I see she's there. Lady In Black came. Can you help me? Could you open this cage to free the me? Take me off from the Mr.Death's clows!
Lady In Black, she saves me alive! Mr. Death lost my soul. Lost his empty smile. His white horse escaped, left his Master behind, 'cause he scarred!
Lady In Black she's like an Angel for me, which stand on my way, to heal my soul.
Like an Angel on Mr. Death's way, she's rescued my tradic day, My Lady In Black, she's back.
"Life is rivalry never ending play which lead us to the blame.
A lot of temptation crushing your head, you don't like that.
The bomb in your hands, you put under your brothers, killing them all.
Addiction shared your life, phobia changed your style, haunting thought grows up...
You don't reign over your mind, you're scarring so!
Even you lay down, the time marches on hour after hour. You dwelt in gutter!
After this time staying and think that was like a Nightmare in reality!
You're looking for the cure. You're looking for the help. You're looking for the Love... but you recall that all, you raped all things. You repeled your Love, you lost that one...
You're going to take a back of the time, you'd like to redress the wrong. But it's too late, you regret that all. This wound will not be cured. You stand alone, and cry!
"Zawieszony w próżni dzisiaj tak, jak kopnięty przed sekundą pies!
Co mam zrobić? nie wiem, nie wiem sam! Nikt nie powie tego przecież mi! Zostać tu czy uciec wnet?
Uciec, uciec. Dokąd? nie wiem gdzie. Tak zmieszany z błotem, pozbawiony marzeń, wizji teraz brak.
Jak kopnięty w dupę pies! Chyba nie wyliże z tego się! Jednak czas już działać póki co, ruszyć stąd! Nie dać stłamsić do końca się! Jeszcze los odmieni przecież się!
Czas powiedzieć "pass", to ostatni Twój już klaps. Już nie dobijesz mnie! Na tej krótkiej prostej, ja zdubluję przecież Cię! Nie złapiesz mnie!
Wyjmuję nóż, ten który Ty wbiłeś mi w plecy, gdy zaufałem Ci!!!
Rany, krwawiące rany! Krwotok, to z moich ran, gojących się wnet, gdy już obok Ciebie nie ma mnie!
Blizny, pozostają, jednak nie bolą! Pamięć, najbardziej ulotna! Lęk, zwalczony! Czas, nadejdzie słuszny!
Jeszcze tu wrócę i pogryzę Cie! Nie użyję noża, ze mnie nie ten typ, ni narzędzia by skaleczyć Cię! Tylko własny oręż skromny mój. Własny, czysty, ostry kieł!
Jak kopnięty przed sekundą pies! Co ma w głowie ten podstępny plan! Uważaj, bo ugryzę dzisiaj Cię!!! "