piątek, 3 marca 2017
XX (Apokalipsa)
sobota, 25 lutego 2017
XIX (Pułapka)
niedziela, 12 lutego 2017
XVIII (Moja muza)
niedziela, 27 listopada 2011
XVII
wtorek, 14 grudnia 2010
XVI ("Post Scriptum")
To już koniec opowieści,
plan się jednak nie ziści.
Nie będziesz ze mną,
choćbym w Twe drzwi kopnął.
Je wyważyć dzisiaj chcę,
te chwile nie cofną się.
Wybrałaś inną drogę,
już nic zrobić nie mogę.
Jesteś z innym dzisiaj,
jednym pocieszam się,
że czasem napiszesz "hej!".
Odtrąciłaś, odepchnęłaś,
szansy dać nie chciałaś.
Na pożegnanie obiecałaś mi,
że nic nie zepsuje tej przyjaźni,
pomimo kilku pustych dni.
Kilka ciepłych słów.
Niby lepiej miałem znieść to, nie jak tchórz.
Podobno nigdy nie zapomnisz
tych kilku pięknych chwil.
Gdyż byłem w każdej z nich,
nawet gdy odległością było kilka mil,
wszystko to rozwiało się jak mgła w myślach twych.
Teraz już wiem, że było kilka dni,
gdy miłość okazywałaś mi.
Ciągle wiarę mam, że to wszystko wróci Ci.
Może kiedyś zatęsknisz, gdy coś przypomni Ci
o mnie, czekającym na dzień,
gdy w drzwiach ujrzy osoby Twej cień.
Nie jestem Ciebie godny, trudno, wiem.
Mam nadzieję małą, że zorientujesz się,
przez co los parszywy ten już odmieni się.
Gdyż ja nadal kocham Cię.
Szarą prawdę jednak znam,
że miłości choćby gram,
nie dasz już niestety mi,
bo u boku jesteś z Nim!
wtorek, 13 lipca 2010
XV
wrong or well.
Nevemind what is done,
the troubles should be gone.
Fire of love
has blazed,
'cause you.
Fire of love
on my heart,
since I've seen you
for the first.
With the first of your stare,
I knew you are the star on the sky.
Since the 15th may I knew this way,
you're the best girl.
Fire of love
has blazed,
'cause you.
Fire of love
on my heart,
since I've seen you
for the first.
and if I let me say:
I've never satisfied before
you're appeared on my way,
'cause you're my pearl.
Fire of love
has blazed,
'cause you.
Fire of love
on my heart,
since I've seen you
for the first.
So don't walk away,
and let me stay.
Plug me in to your day,
and never, never cry.
I'll say it again
my Love at The First Sight:
so let me be,
so let me in.
Nevermind what is said,
wrong or well.
Nevemind what is done,
the troubles should be gone.
The throne
on my heart is your.
You've gained this place,
that's all.
I love you so
forever more...
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
XIV (Human Execution)
I hear they screaming shout
someone’s run out.
I don’t know what’ happening,
‘cause I can’t see,
there is no lights.
Sun on this place is darkening,
toxic fluid starts to flow.
Plague of murders
sinking on my town.
Children will never be grown.
Empty feeling crushing my own,
another murder’s done.
Someone killed my family,
raped my mind,
he used my hand.
Fear inside my head,
I can see only end.
End of time,
end of lie,
human lie.
Living in the fear,
fear to the end.
Dealed with contract,
which began thic ending act.
Electric chair
waiting for me,
final countdown of me,
in my cell.
Hour by hour,
minute by minute,
alone in my cell.
Announcement of verdict,
like an mouse-pad “click”.
Pierced my head,
Judge has lied.
Verdict was stand.
End of time,
end of my live,
human lie.
wtorek, 18 sierpnia 2009
XIII
prawda jak strzała przekłuje serce Twe.
Dziś charakter gram czarny,
dopadając Twej krtani,
wynurzając się z otchłani.
Szukasz powietrza mocno tak,
iż już sił Ci brak.
Odetchnąć chcesz,
lecz już nadszedł kres,
władza w rękach Twych,
już skończyła się.
Bliscy Twoi też rozeszli właśnie się.
Wokół Ciebie nikt już nie biega, nie,
nikt nie wesprze Cię,
w trudnej chwili tej.
Przez co mocniej duszę Cię.
Już w kapilarach Twych,
krew traci tlen,
bezcennym stając się.
Wszystko to wygląda jak okropny sen,
siność, bezdech, osłupienie widać w oczach Twych.
Przerażenie na Twej twarzy ostro zaznacza się.
Mrok nastaje czarny,
przytomność straciłeś,
duszę swą oddałeś, życie zatraciłeś.
Ten ogień piekielny rozżarzył właśnie się.
Ciepło dorwało Cię,
Amok ogarnął również Cię.
Już pożałowałeś,
wszystko przemyślałeś.
Jednak nic już nie cofnie się,
rolę Kata mi zaoferowałeś,
ofiarą jesteś Ty.
Taki to właśnie scenariusz czarny,
jest Ci pisany.
Jeśli od zaraz nie zmienisz się,
skonasz w samotności.
Tutaj nie ma litości.
Nic nie zdarza dwa razy przecież się,
więc lepiej zmień na lepsze czyny swe,
nim ten koszmar zupełnie ziści się!
sobota, 18 kwietnia 2009
XII
I need your arms to welcome me,
take that sorrow away from here,
make happy place for us,
don't let anyone crush it down.
Stay with me in this wicked place,
the clouds are darkening these days.
Don't let me down,
don't let me down.
Take a look above,
the mist's movin' on.
Don't let me cry,
don't let me die.
After the storm
the sunrise is on.
We must be trusting,
and even the days will be changed forever,
we should to remember:
"nothing is on without reason,
and sunrise is on after the storm,
'cause what don't kill you,
make you more strong!"
Think about it
until it's done!
wtorek, 17 lutego 2009
XI (Narkotyk)
Jak incydent, który znasz,
jak ta bitwa, która trwa,
jak próżnia, w której tkwisz,
wchodzę w żyły Twe,
do umysłu trafić chcę,
by do końca stłamsić Cię.
Zapraszam, jednak musisz wiedzieć o tym, że
tu nie będzie litości.
Koniec sztucznej moralności.
Zażywasz, świętujesz, jesteś panem losu swego.
Myślisz – „nie dzieje się nic złego…”
Triumfujące myśli Twe,
zero nienawiści.
Możliwe, że życzenie Twe
dziś się znowu z iści.
Zażywając mnie, pomagasz mi.
Bryluje między krwinkami
jak narciarz między słupkami,
zabrudzam ciało Twe.
Niszczę, pustoszeje
wnętrzności Twe.
Jednak to złudzenie jest,
troszkę później już nie masz sił.
Ból
czujesz ogromny.
Lęk
odczuwasz zły.
czujesz się jak okrętu wrak
w głębi duszy mówisz sobie tak – „nigdy więcej już…”
Czegoś Ci wciąż jednak brak.
znowu szukasz, szlochasz, łapiesz wszystko co się da.
Myślisz, kręcisz, kombinujesz,
dalej wciąż polujesz!
wybierając szpony me, składasz myśli swe.
Twa dusza ciągle czuje brak,
Wciąż chciałbyś tylko crack.
pukam do umysłu bram.
Otwierasz je, sam wpuszczasz mnie.
Trzeba Ci wiedzieć, iż na długo rozgoszczę się.
Gnijesz już w środku, wciąż jesteś w proszku,
gdy zepsujesz całkiem się, odejdę wnet.
Jesteś
tak pusty i ślepy jak ten kret.
W momencie gdy mnie zaprosiłeś,
już byłeś martwy,
zimny, blady jak ten trup.
Pozwól, że zdrapię z Twej blizny strup.
Odejdą Twe smutki, miną cierpienia.
Pozwól zapleść węzeł ten mój przyjacielu.
Nie masz ucieczki, drogi wyjścia stąd.
Nie bawią Cię już te banały.
Jesteś naznaczony, jest to niczym trąd.
alienacja trwa, głos podpowiada Ci
- „zabij się!”.
Błędne koło zamyka się.
Przy Tobie jestem tylko ja.
Pamiętaj – wszystko fałszem jest.
Niedługo odejdę stąd, gdyż nawet ja nie wystarczam Ci.
gdyż jestem sędzią Twym!
Nie masz więcej sił, straciłeś życia cel.
Ja odchodzę też, nie będę przecież więcej tkwił
w Twym ciele śmierdzącym niczym kał.
wokół Twojej szyi, tracisz Boski tlen.
Nieprzytomny wisisz tam, próżnia Twoja wchłania Cię.
Wysuszone tak, zwłoki wiszą jak ten strach, co wyglądał z oczu Twych,
gdy zdychałeś niczym pies.
Pogrążyłeś się, ja wygrałem naszą grę.
Pytam zatem ; „who’s the next?”.
Gdyż już tutaj nie ma Cię!!!